piątek, 1 kwietnia 2016

36.


   Po tym jak Robin i Cyborg wrócili do wieży i  przywitali się z Bruce'm, ja wreszcie przestałam się jąkać jak idiotka i zdołałam się przedstawić. Powiedziałam, że jestem nową członkinią Młodych Tytanów. Nie wspomniałam ani słowem o moich relacjach z Richardem, ani o tym, że przez pewien czas pracowałam dla Slade'a. Obawiałam się reakcji Wayne'a na te wszystkie rewelacje. Dopiero mnie poznał i nie chcę aby źle o mnie myślał. Po obiedzie mężczyźni usiedli na kanapie w salonie, a ja i Raven zabrałyśmy się do sprzątania kuchni.
- Jak myślisz czy Bestia już zdobył autograf od swojego idola? - szepnęłam do Raven ustawiającej szklanki w szafce.
 Uśmiechnęła się złośliwie. 
- Pewnie jeszcze zrobi sobie pamiątkowe zdjęcie - odpowiedziała na tyle głośno, że z pewnością wszyscy ją słyszeli. 
 Udawałam przez chwilę poważną, ale w końcu wybuchłam śmiechem. Raven przygryzła dolną wargę  i zamknęła kuchenną szafkę. 
- Ciekawe.. - zaczął Bestia tonem, który wskazywał na to, że chce mi dokuczyć.
 O nie, jeżeli ten mały, zielony..
- ... czy  Mel, pochwaliła się naszemu gościowi, że czuje miętę do Robina.
 Na dłuższą chwilę zapanowała niezręczna cisza. Zacisnęłam palce na krawędzi blatu, czekając aż ktoś coś powie. Zdegustowany Robin patrzył na Bestię, Cyborg dusił się ze śmiechu a Bruce zdziwiony spoglądał to na mnie to na syna. W końcu wzruszył ramionami i rzekł:
- Dziwnie wita gości, ale jest ładna.
 Znowu zaczęłam się śmiać, a za mną wszyscy oprócz Bestii. 
- To co opowiesz mi jak sobie radzicie ze Slade'm?


***

 Po kilkugodzinnych rozmowach ojciec Robina oświadczył, że musi zająć się jakimiś ważnymi sprawami w mieście. Zachwycony Bestia zaoferował się odprowadzić go do wyjścia. Kiedy wyszli usiadłam na kanapie obok chłopaków.
- Ale jestem padnięta. Idę już spać - ziewnęłam parząc na rozgwieżdżone niebo.
- Popieram - mruknął Cyborg.
 Ponieważ Robin zamknął się w pokoju w którym często pracuje, postanowiłam spędzić noc w swoim pokoju. Półprzytomna przebrałam się w nocną koszulę i przykryłam szczelnie kołdrą. Zwinęłam się w kłębek i natychmiast zasnęłam.
  Na początku myślałam, że śnię. Ktoś głośno krzyczał niezrozumiałe dla mnie słowa, brzmiały jak egzotyczny język. Po kilku sekundach zorientowałam się, że leżę w swoim łóżku a osoba, która wydaje z siebie te dziwne dźwięki znajduje się w mojej sypialni. Usiadłam powoli i wytężyłam wzrok starając się zlokalizować źródło wrzasku.  w ciemnym pokoju.
 Raven stała obok drewnianego biurka, ale ja dostrzegłam jedynie dwa czerwone punkty w miejscu w którym powinny znajdować się jej niebieskie oczy. Zszokowana zapaliłam lampkę stojącą na nocnym stoliku i powoli wstałam.
 Dziewczyna miała bardzo bladą twarz, wykrzywione usta i przeraźliwie czerwone oczy. Trzymała się za głowę tak jakby ją bolała. Znowu zaczęła krzyczeć.
- Raven, co się dzieje.. - powiedziałam, podchodząc bliżej.
 Machnęła  ręką i stojące w rogu pokoju krzesło poszybowało w moim kierunku. Schyliłam się i uderzyło w ścianę. Odsunęłam się, nie wiedząc co mam zrobić. Przecież nie mogę zrobić jej krzywdy.
- Zostaw.. mnie.. - powiedziała zakrywając uszy dłońmi. 
 Wzięłam głęboki oddech i spróbowałam jeszcze raz.
- Nic się nie dzieje, wszystko jest w porządku - zapewniłam ją.
 Popatrzyła na mnie zdezorientowana, zaczerpnęła gwałtownie powietrze.
- Mel, co się dzieje? - spytał Robin wbiegając do pokoju.
 Raven znowu zaczęła wrzeszczeć, wyglądała jakby bardzo cierpiała. Teraz na jej dłoniach pojawiły się jakieś dziwne symbole, obcy alfabet. Robin podszedł, zasłaniając mnie przed dziewczyną.
 Jej czerwone oczy znowu spoczęły na mnie. Nagle poczułam dotkliwy ból w okolicy klatki piersiowej, który zaczął rozchodzić się po całym moim ciele. Zacisnęłam zęby i usiadłam na łóżku, czułam, że robi mi się słabo. 
- Raven, nie zmuszaj mnie do tego. Wiesz, że tego nie chcę - powiedział spokojnie Robin wyciągając broń. 
 Przeniosła wzrok na niego, a ja poczułam, że robi mi się lepiej. Robin naładował pistolet. 
- PRZESTAŃ!!! - krzyknęła i zaczęła szarpać się za włosy.
 Bestia wbiegł do pokoju i zamarł, patrząc na rozgrywającą się przed nim scenę. Raven klęczała na podłodze a dziwne symbole na jej ciele miały kolor świeżej krwi.
- Kochanie, to tylko my.. - szepnął chłopak kładąc jej dłoń na ramieniu.
 Mówił do niej tak długo, aż przestała krzyczeć. Wzrok miała błędny, ale Bestia głaskał ją po ramieniu. Czerwone ślady zaczęły blednąć. Po kilku minutach wyglądała jak Raven z którą żartowałam wczorajszego wieczoru. Wzięła głęboki oddech.
- Już.. koniec..? - spytałam przerażona.
 Raven opuściła wzrok na swoje drżące dłonie.
- P-przepraszam - zaczęła płakać.
 Bestia przytulił ją i pocałował w czoło. 
- To znowu on? - spytał cicho.
 Dziewczyna przytaknęła. Wstali wymienili porozumiewawcze spojrzenia z Robinem i wyszli.
- Wiesz, co ja chyba dzisiaj nie zasnę - powiedziałam uśmiechając się do niego blado. 

***

  Przy śniadaniu Raven kilkakrotnie przepraszała mnie za wczorajszą sytuację. Nie miałam do niej żadnych pretensji, wiedziałam, że to nie jej wina. Wyjaśniła mi, że to jej ojciec znowu próbował nawiązać z nią kontakt. Chciał wykorzystać córkę do swoich planów, które delikatnie mówiąc nie były zbyt optymistyczne. Nalewałam sobie kawy, słuchając po raz setny przeprosin, kiedy Cyborg wszedł do kuchni. Wyglądał na zaniepokojonego.
- W nocy dostałem dziwną wiadomość.. 
 Uniosłam zdziwiona brwi. 
- Od kogo? 
- Właśnie w tym problem, że.. nie jestem pewien ale chyba od Gwiazdki.
 Poczułam jakby ktoś kopnął mnie w brzuch. Z jednej strony bardzo się ucieszyłam, że dziewczyna jest żywa ale jak wytłumaczę jej się z tego, że zakochałam się w Robinie? Jeżeli wróci do Młodych Tytanów, jak mam wytłumaczyć jej całą sytuację? Przecież nie będziemy w stanie mieszkać pod jednym dachem. To będzie chore..
- Czyli ona żyje - powiedziała Raven takim tonem jakby się tego spodziewała. Jakby cały czas miała nadzieję na zobaczenie przyjaciółki żywej.
Westchnęłam zmartwiona i usiadłam przy stole, próbując skupić się na lekturze "Makbeta". Mimo tych wszystkich ekscesów starałam się skupić na nauce, aby zdać wszystkie egzaminy. Moim marzeniem od zawsze były studia i nie zamierzałam się poddawać. 
 Po przeczytaniu kilkunastu stron musiałam przerwać. Bardzo źle się czułam. Za oknem szalał wiatr, jesień dawała o sobie znać. Może przez deszczową pogodę się przeziębiłam.
- Hej, co się stało? Czemu jesteś taka blada? - spytał Cyborg pochłaniając szóstego tosta z serem.
- Niedobrze mi - wyjaśniłam czując jak krople potu wstępują na moje czoło.
- Może idź się położyć.
 Wstałam i poczułam jak szklana szyba salonu zaczyna podejrzanie falować. Cyborg coś jeszcze do mnie mówił, ale nie mogłam zrozumieć sensu wypowiadanych przez niego słów. 
- Muszę.. do łazienki.. - wyjąkałam i pobiegłam w kierunku toalety. 
 Dobrze, że zdążyłam. Zwymiotowanie w salonie to nie koniecznie wymarzony początek na niedzielny poranek. Po kilkunastu minutach, torsje wreszcie ustały a ja czułam, że mam nogi jak z waty. Musiałam czymś się przytruć, zjeść coś nieświeżego. Nie mogę teraz być chora, jutro mam bardzo ważny sprawdzian z historii. Nie mam zamiaru robić sobie żadnych zaległości. Obmyłam twarz zimną wodą i umyłam dokładnie zęby. Przyjrzałam się sobie w dużym lustrze. 
  Moje brązowe podkrążone oczy bardzo kontrastowały z bladą cerą. Schudłam, co rzucało się w oczy przez mój wysoki wzrost. Różowy sweter, który miałam na sobie odsłaniał widoczne obojczyki. Wyglądam jak badyl, długi i chudy. Uśmiechnęłam się do swojego zmarnowanego odbicia i poszłam uczyć się hiszpańskiego.


***

 Bruce siedział z nami przy stole i opowiadał o Gotham. Nigdy nie byłam w tym mieście, ale z tego co słyszę jest tam sporo roboty. Zacisnęłam palce na trzymanym przez siebie kubku gorącej czekolady i uśmiechnęłam się do ojca Robina. Naprawdę go polubiłam. Mimo jego ogromnych zasług, wielkiego majątku wydawał się być całkiem normalnym, miłym mężczyzną. Oczywiście, Bestia miał najwięcej do opowiedzenia o swoich niezwykłych, bohaterskich wyczynach. Raven była tak zmęczona, że poszła wcześniej spać natomiast Robin patrolował miasto. Ja i Cyborg siedzieliśmy obok siebie wymieniając porozumiewawcze spojrzenia za każdym razem, kiedy Bestii zdarzyło się za bardzo ubarwiać swoje zasługi. 
- A ty, Melanie jakie masz plany przyszłość? - spytał mnie Bruce.
- Chciałabym studiować literaturę amerykańską, a później może zostać nauczycielką albo dziennikarką.. - rozmarzyłam się.
- Najpierw musisz zdać egzaminy - zauważył Bestia śmiejąc się.
- Haha.. - mruknęłam uśmiechając się.
 Po kilkunastu minutach wrócił Robin aby pożegnać się z ojcem. Bestia żegnał się  z Bruce'm tak wylewnie, pomyślałam, że zaraz naprawdę poprosi go o autograf. Cyborg rzucił hasło "mecz" i nagle zostałam sama z naszym gościem. Odprowadziłam go do wyjścia.
- Melanie, wiem o twojej trudnej sytuacji rodzinnej. Jeżeli kiedykolwiek potrzebowałabyś pomocy, nie wahaj się. Zawsze możesz się do mnie zwrócić - powiedział przyglądając mi się swoimi niebieskimi oczami.
 Kiwnęłam głową.
- Dziękuję panu - odpowiedziałam nie wiedząc, że już niedługo będę tej pomocy bardzo potrzebowała.


--------------------------------
Hej! 
Mam wrażenie, że ten rozdział nie jest wystarczająco dobry.. Podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami na ten temat :)Mogę Wam zdradzić, że niedługo będzie się duuużo działo :D 
 Obiecuję, że poprawię się jeżeli chodzi o regularność w dodawaniu notek. Tylko muszę uporządkować parę spraw, a mam nadzieję, że to już niedługo nastąpi.
Uwaga, uwaga. Idę jutro do kina na najnowszego "Batmana"!!! :D Nie mogę się już doczekać, jak będę pisać następny rozdział to podzielę się z Wami moimi emocjami haha ;D

Miłego weekendu!

8 komentarzy:

  1. Rozdział super!Bardzo długo na niego czekałam.Czekam na następny rozdział i na twoje wrażenia z filmu.Pozdrawiam i również życzę ci miłego łikendu.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział super!Bardzo długo na niego czekałam.Czekam na następny rozdział i na twoje wrażenia z filmu.Pozdrawiam i również życzę ci miłego łikendu.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Twój rozdział jak zwykle jest fenomenalny! Nie spodziewałam się, że Gwiazdka się jeszcze odezwie... Czyżby Trygon chciał ponownie wrócić na Ziemię...? Z rozdziału na rozdział robi się coraz ciekawiej. Ja także życzę ci miłego weekendu, życzę dużo weny, czasu na pisanie i czekam na sprawozdanie z filmu ^^. Pozdrawiam i zapraszam do siebie:
    mlodzitytani-julka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę miłego seansu i koniecznie się podziel emocjami! (W zwiastunach było "You let your family die" no i "It was a JOKE on You, Batman", więc może będą jakieś nawiązania do historii Jasona??).
    Rozdział... OK, ale nie powalający. I Gwiazdka się niestety chyba znajdzie, a ja tam paringuję od początku RobMel, więc mi to w żadnym stopniu nie odpowiada. A do tego fragment z BBRae... cóż, nie moje klimaty, dlatego się dokładniej nie wypowiadam.
    Pozdrawiam,/Caxi

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział całkiem ciekawy, tylko ta Star... Szkoda, że jednak żyje ( ale to zabrzmiało) Również życzę miłego seansu i podziel się wrażeniami ( szkoda, że ja nie mam takiej możliwości 😒) BBRae nie wyszło najgorzej, jednak zawsze mogło być lepiej. No ale ogólnie rozdział mi się spodobał. Mam coś dziwne przeczucie, że Mel i Bruce się jeszcze spotkają. I coś z tego wyniknie... U mnie rozdział powinien pojawić się dziś, więc zapraszam 😁.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana, czy możemy wiedzieć, czy powstanie opowiadanie o CL?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, może wkrótce.. :D
      W sumie to niedługo wakacje, będę miała czas więc możemy spróbować!
      Dam znać jeszcze :3

      Usuń
  7. Ciekawie, ciekawie c:
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału!

    OdpowiedzUsuń