- Wstawaj! Nie lubię spóźnień!
Zrzędzisz jak stara baba. Co z tego, że jesteś młodym przystojniakiem. Wstałam i przeczesałam szybko włosy. Znowu zapukał.
- No, już idę przecież się nie pali! - krzyknęłam zakładając biały podkoszulek.
Wyszłam na korytarz i zdenerwowałam się jeszcze bardziej. Jest szósta rano a on nadal wygląda cholernie idealnie! Dlaczego ja muszę być taka nijaka! Założył szare dresy i luźną koszulkę. Przynajmniej nie wziął swojego pasa z tymi wszystkimi gadżetami. Widocznie uznał, że nie ma się przed kim bronić.
Szliśmy dosyć długo. Ta wieża musi być niesamowicie duża.
- Ćwiczyłaś kiedyś? - spytał przepuszczając mnie w drzwiach.
Znajdowaliśmy się w wielkiej siłowni. Były tutaj różnej wielkości ciężary, bieżnia i inne różne przyrządy których nigdy w życiu nie używałam. Podobnie jak w innych pomieszczeniach zamiast jednej ze ścian była tylko wielka szyba.
- Nie. Nie lubię sportu - powiedziałam uświadamiając sobie, że zaraz wyjdę na niezdarę nieumiejącą podstawowych ćwiczeń.
- No to będziesz musiała polubić jeśli chcesz przeżyć - uśmiechnął się rozbawiony moją miną.
- Przecież mam moc, po co mi sporty?
- A jak znajdziesz się w zamkniętym pomieszczeniu i ktoś cię zaatakuje? Poza tym musisz szybko uciekać.
- Sugerujesz, że jestem tchórzem? Masz rację - skrzywiłam się. Kto jak to ale ja naprawdę nie nadaję się na bohatera.
Zaśmiał się.
- Potrafisz rozbawić człowieka. Nic dziwnego, że Bestia tak cię uwielbia.
Zarumieniłam się. Ja też go uwielbiam.
Robin podszedł do bieżni i kazał mi biegać. Po krótkiej chwili zeszłam.
- Nie mam już siły - wyspałam.
- I tak powiesz do Slade'a kiedy będzie cię gonił? Nie ma mowy - popchnął mnie znowu w kierunku bieżni.
Miałam wrażenie, że biegnę niesamowicie długo. Kiedy mój podkoszulek był już mokry od potu a w boku kuła mnie kolka pozwolił mi na odpoczynek. Trajkotał cały czas o tym jaka to ważna jest motywacja, dieta i inne straszne rzeczy.
- Dobrze, teraz czas na siłę - oznajmił wesoło Robin podając mi dwa średniej wielkości ciężarki. Torturowanie mnie sprawia mu najwyraźniej przyjemność.
- Proszę cię.. - wyspałam - ja i siła? To za ciężkie.
- Ta jasne. Zaledwie dziesięć kilogramów. Podnoszę pięć razy tyle na poranną rozgrzewkę nie mówiąc co dalej - powiedział z tą męską przechwałką w głosie.
- Nie popisuj się - mruknęłam biorąc od niego butelkę z wodą.
Jak na złość picie było tak mocno zakręcone, że nie mogłam go otworzyć. Robin uśmiechnął się i wyciągnął rękę. Przygryzłam dolną wargę. W końcu mogę nic nie pić jeśli trzeba.
- Daj otworzę ci.
- Nie chcę.
- Dawaj to!
Schowałam napój za plecami. Zacisnęłam na nim z całej siły dłonie.
- Nie - odparłam patrząc mu prosto w twarz. Uśmiechnęłam się wyzywająco. Nie tylko on potrafi się droczyć.
- Daj mi! - zrobił groźną minę.
Zaśmiałam się.
- Czołem ludziska! - do siłowni wpadali Cyborg i Bestia uśmiechnięci od ucha do ucha.
- Co wy tu robicie? - spytał Robin.
- No, wiesz.. Pakowanie, bic te sprawy - wyjaśnili.
- I ja mam w to uwierzyć? Przecież was nie można o dziewiątej dobudzić.
Cyborg tylko prychnął i zaczął podnosić ciężary. Zerknął w moją stronę i uśmiechnął się. Chyba był z siebie dumny.
- No, Bestia pokaż co potrafisz! - zaczął przekomarzać się z nim.
Chłopak pewnym siebie krokiem ruszył w kierunku wielkiej sztangi. Niemożliwe żeby mój szczupły przyjaciel poradził sobie z tak wielkim ciężarem.
- Nie wygłupiaj się, coś sobie jeszcze zrobisz - powiedział stojący obok mnie Robin.
Bestia udawał, że nie słyszy.
- Proszę, nie rób tego - szepnęłam przyglądając się przerażona ciężarom.
Chłopak mrugnął do mnie i zanim się obejrzeliśmy na jego miejscu stało wielkie zwierzę. Ogromny, zielony goryl.
- Ej, to się nie liczy! To nie fair! - krzyknął oburzony Cyborg odkładając ciężary.
Bestia z powrotem w ludzkiej postaci zrobił urażoną minę i odpowiedział:
- A ty jesteś w połowie robotem i to ma być fair? Jesteś nieludzko silny!
Zaśmiałam się.
- Uspokójcie się bo zawołam Raven i położy was obydwu jednym zaklęciem - rozkazał Robin.
Chłopcy rozluźnili się i uśmiechnęli.
- Chodźmy na śniadanie!
Wyszliśmy więc, szłam obok Robina słuchając sprzeczki naszych towarzyszy o to co mamy ugotować. Kiedy wreszcie znaleźliśmy się w pięknym salonie zauważyłam, że dziewczyny już tam są.
Raven piła kawę w białym kubku z tą samą obojętną miną jak zwykle. Zdjęła swój płaszcz i założyła niebieską koszulkę i dżinsy. Jest śliczna szkoda, że nigdy się nie uśmiecha.
- Hej, Raven poćwiczyliśmy sobie, wiesz? - zagadnął wesoło Bestia.
- Ty chyba tylko kibicowałeś - mruknęła.
- Ojej jakaś ty zabawna z rana.
Usiadłam obok niej.
- Na co macie ochotę? Bekon? Tosty z szynką? - wypytywał się Cyborg zakładając śmieszny fartuszek.
- Litości! Są tu wegetarianie!
Gwiazdka wstała i odłożyła talerz do zmywarki.
- Czy można wiedzieć co robiliście do tej pory? - spytała patrząc na Robina.
- Mela i ja ćwiczyliśmy a ci dwoje kłócili się - wyjaśnił jej nalewając sobie kawy.
Chyba nie spodobało się jej to "Mela i ja". Wywróciła tylko oczami i usiadła obok Robina. Pocałowała go w policzek a on uśmiechnął się zadowolony. Obrażony Bestia usiadł na brzegu.
- Dobra, ludzie przygotujcie się na najlepszą potrawę w waszym życiu - oznajmił Cyborg wyciągając talerze.
Po tym cudownym posiłku (czytaj tosty z serem i szynką) Raven zwróciła się do mnie:
- Teraz czas na najważniejszą część tego dnia. Idziemy.
***
Widok zapierał dech w piersiach. Za mną widziałam całe miasto. Dachy budynków, wieżowców na tle jasnoniebieskiego nieba. Z przodu natomiast woda, drzewa.. Mieszkają w pięknym miejscu.
- Dobra, Mela postawmy sprawę jasno. Jeszcze nie jesteś częścią drużyny. Ja nie tak łatwo ufam ludziom i ostrzegam, że jeśli coś kombinujesz, łatwo dowiem się co - oznajmiła złowrogim tonem przeszywając mnie spojrzeniem.
Skuliłam się przerażona. Nie spodziewałam się czegoś takiego.
- Nie bój się. Póki co masz moje zaufanie ale ostrzegam łatwo je stracić - dodała z obojętną miną.
Stanęła naprzeciwko mnie. Mimo niskiego wzrostu wydawała się być jakaś potężniejsza ode mnie. Przyjrzałam się jej sylwetce. Wcześniej byłam zbyt zafascynowana jej idealną twarzą ale teraz dostrzegłam, że ma piękną figurę. Zgrabne nogi, ładny brzuch i średniej wielkości biust.
- Nie słuchaj tych głupot Robina o sile.. Największa moc znajduje się w twoim umyśle.
Kiwnęłam głową. To odpowiadało mi o wiele bardziej niż ciężary czy biegi.
- Kluczem do sukcesu jest kontrola i skupienie. Używając mocy musisz o tym pamiętać. To twój mózg steruje mocą nie mięśnie. Skupienie - powtórzyła Raven.
Łatwo jej mówić. Mam myśleć tylko i wyłącznie o mocy?
- Patrz zademonstruję ci coś.
Twarzą pozbawioną emocji czy jakiegokolwiek wyrazu bardzo powoli podniosła prawą rękę. Oczy zrobiły się całe białe, zaczęły błyszczeć. Machnęła dłonią i dwie piłki przyleciały do nas. Opuściła rękę i spojrzała na mnie tym normalnym, niebieskim spojrzeniem.
- Spróbuj ty coś zrobić - wskazała na miskę z wodą.
- Przyniosłaś ją tutaj do ćwiczeń? - spytałam rozbawiona.
Wywróciła tylko oczami.
- Skup się.
Zrobiłam taką minę jak na matematyce kiedy udaję, że rozumiem zadanie. Zmarszczyłam czoło i przygryzłam dolną wargę. Woda, woda. Wyciągnęłam rękę i zrobiłam jak Raven. Nic.
- Emocje. Twoją moc jak i moją kontrolują emocje - dodała.
Czyli wszystko jasne, skrzywiłam się. Przypomniało mi się jak przejęłam kontrolę nad ogniem. Czułam chęć władzy, działania i bałam się o życie dziecka. Zależało mi na uratowaniu go.
Skupiłam się. Przymknęłam oczy. Nie myślałam o niczym innym, myślałam tylko o wodzie, ma być mi posłuszna. Jestem władczynią żywiołów.
Usłyszałam jak Raven wciąga zszokowana powietrze.
Podbiegłam do żółtej miski. To niezwykłe! Woda zamieniła się w lód!
- Jak ja to zrobiłam? - spytałam przejęta.
- A dałabyś radę to odwrócić?
Wiedząc już o co chodzi skupiłam całą swą uwagę na lodzie nie zwracając uwagi na nic innego. Żadnych zbędnych emocji.
- Jejku nie spodziewałam się, że tak ci dobrze pójdzie - mruknęła moja towarzyszka obojętnie - chodź, odpoczniesz sobie.
Zeszłyśmy do salonu gdzie Bestia i Robin grali w jakąś wyścigówkę a Cyborg pił sok.
Wymieniłam z Raven znaczące spojrzenia. Kiwnęła głową.
- O, ja pierdolę! Co mi się stało z sokiem!!! - zaczęłam się śmiać jak głupia.
Chłopcy spojrzeli na mnie podejrzliwie. Zrobiłam poważną minę.
- To twoja sprawka? - spytali.
- Tak - oznajmiłam nieśmiało.
Popatrzyli na mnie z podziwem.
- Gratulacje! - krzyknął Bestia ale zamiast do mnie, podbiegł do Raven. Zachwycony rzucił się na nią obejmując niższą od siebie dziewczynę szczupłymi ramionami.
- Weź, puszczaj bo mnie udusisz - wymamrotała zmieszana.
- Przepraszam, czy ktoś mógłby zmienić ten lód w mój soczek?
Zaśmialiśmy się wszyscy. Zamknęłam oczy i uśmiechnęłam się. Już dawno nie czułam się tak dobrze.
--------------------------------------------------------------------------
Witajcie kochani!
Dzięki wielkie wszystkim którzy skomentowali ostatni rozdział i podzieli się ze mną opinią! To wiele dla mnie znaczy, wiem co Wam się podoba a co niekoniecznie, i nad czym powinnam popracować.
Ech, jutro poniedziałek ;/ Jak tam u Was poprawianie ocen? Masakra u mnie xD.
Pozdrawiam wszystkich!
Widzę parę błędów, ale ogólnie rozdział wyszedł super. Na początku zdziwił mnie Robin, który zamęcza naszą biedną Mel xD Rozumiem, trenować trzeba, ale bez przesady. Następnie Raven - "jejku nie spodziewałam się, że ci tak dobrze pójdzie". Nie umiem sobie wyobrazić, jak wypowiada to "jejku".
OdpowiedzUsuńTo chyba wszystko do czego bym się przyczepiła. Rozdział super, i fajnie, że dodajesz regularnie ^^
Ech, dzisiaj wtorek xD. Też masakra? Yey! Nie jestem sama xD
OdpowiedzUsuńCieszę się, że nie wstawiłaś enterów na początku :P . A tak zupełnie poważnie, to faktycznie, to "jejku" nie jest w stylu Raven ;)
Tak to super! Niom pisz pisz dalej już czekam z niecierpliwością :D
Pozdrowionka :)
Emi
Bardzo przyjemny rozdział. :) (Jestem geniuszem, bo dopiero dzisiaj zauważyłam, że dodałaś rozdział, haha. XD) Taka harmonia w nim panuje i w ogóle bardzo lekko i przyjemnie się to czyta. Bardzo podobał mi się trening Mel i Raven, coraz bardziej postać tej drugiej mnie ciekawi i intryguje. Kto wie, może stanie się moją ulubioną postacią? To bardzo możliwe, bo uwielbiam takie tajemnicze osoby. :). Za to Robin okazał się być gorszy niż mój w-fista. XD. Biedna Mel, czytając scenę na tej siłowni sama czułam jakiś ból w mięśniach. XD. Za to Cyborg i Bestia- hahaha, ich teksty zawsze mnie rozwalają, uwielbiam ich.:D Co tu kryć- uwielbiam wszystkie postacie..no, może prócz Gwiazdki, ta to mnie wpienia. XDDD. Podsumowując- rozdział świetny! Mam przeczucie, że w następnym będzie dużo akcji i Slade znów narozrabia, czy moje przypuszczenia są trafne? Cóż, przekonam się, kiedy dodasz nexta, na którego już czekam z wielką niecierpliwością. Pozdrawiam i życzę wenki! ;).
OdpowiedzUsuń